milton-glaser-400x635.jpg

© Michael Somoroff

Milton Glaser

Stany Zjednoczone

"W przypadku papieru, autentyczność kojarzy się ze zmysłem dotyku".

Milton Glaser jest prawdopodobnie najpopularniejszym grafikiem w Stanach Zjednoczonych, znanym z logo I ♥ NY i plakatu z Bobem Dylanem z 1967 roku. Glaser studiował z malarzem Giorgio Morandim w Bolonii. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych w 1954 roku, założył z Seymourem Chwastem Push Pin Studio. W 1968 roku stworzył z Clay’em Felkerem New York Magazine. W 1974 roku otworzył własną agencję o nazwie Milton Glaser, Inc., od tego czasu zajmuje się tworzeniem widowiskowych projektów, ilustracji, publikacji oraz plakatów. Jego prace były prezentowane na wystawach indywidualnych w Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Centrum Pompidou. Jest członkiem AGI (Alliance Graphique Internationale) od roku 1975 roku. W roku 2009 został jedynym grafikiem, który otrzymał nagrodę National Medal of the Arts. Dziś uważany jest za jednego z najbardziej gorliwych rzeczników etyki w działalności projektowej.

Milton Glaser przewyższa wszystkich wzrostem. Nawet wtedy, gdy siada, to wygląda jak olbrzym. Dominuje nie tylko gabarytami, ale także wzniosłymi ideami. Rozmowa o jego pracy może przekształcić się w konwersację na temat natury rzeczywistości lub stanie świata. Słuchając jego wypowiedzi można odnieść wrażenie, że projektowanie graficzne jest jedną z dziedzin filozofii.

Mimo że dziewięćdziesiąt procent jego prac zostaje finalnie wydrukowanych na papierze - rozwiązania projektowe, które stosuje obejmują szereg różnych wymiarów, historyczny, społeczny, polityczny, etyczny i kulturowy. „Prawda absolutna nie istnieje”, mówi. „Świadomość, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na wszystko inspiruje mnie do tworzenia nowych form”.

Obecnie Milton Glaser zajmuje się rebrandingiem Królestwa Bhutanu – kraju położonego w Himalajach; tworzy plakaty do ostatniego sezonu serialu Mad Men; opracowuje projekt graficzny książki zatytułowanej „The Design of Dissent: Socially and Politically Driven Graphics”; opracowuje nowe opakowania dla popularnej firmy Brooklyn Brewery; i współtworzy kontrowersyjną kampanię ruch klimatycznego.

Filozof w przebraniu, Milton Glaser nie jest pustelnikiem. W wieku 86 lat, jest nadal bardzo zaangażowany politycznie.
 

Véronique Vienne

 

Notebook_Glaser.jpg

Wywiad

Véronique Vienne:
Materiały drukowane to twoje życie i praca, a przecież powiedziałeś, że masz wątpliwości co do roli papieru w epoce cyfrowej. Możesz wyjaśnić dlaczego?

Milton Glaser:

Tak, mam powód do niezadowolenia, jeśli chodzi o papier, a dokładniej o tradycyjne książki. Żyjemy w czasach, w których należy zaprzestać drukowania książek, które zalegają na półkach, bo nikt ich nie czyta. W najlepszym wypadku, po przeczytaniu książki czytelnik odkłada ją na półkę i już nigdy więcej po nią nie sięga. W każdym domu, również moim własnym zalegają tysiące książek poukładanych w rzędy, stosy, które tylko zajmują przestrzeń.

Ale ludzie kochają książki!

Nie twierdzę, że musimy spalić książki! Mówię tylko, że należy zaprzestać druku większości z nich. W obecnych czasach dysponujemy innymi środkami dzielenia się wiedzą. Możemy to zrobić w formie elektronicznej.

Dzieła drukowane powinny zostać stworzone na nowo.

Książki muszą stać się dziełami sztuki. Mają rozbudzać emocje, podobnie jak obrazy. Można oglądać jeden i ten sam obraz przez całe życie i nigdy się nie znudzić: dzieło sztuki może być niezmiennie źródłem rozkoszy, wiedzy i informacji. Z tego względu przyjemność obcowania z książkami nie powinna płynąć z czytania. Wyobraźmy sobie książkę leżącą na stole, którą czytelnik może podziwiać, kartkować, która nigdy nie przestanie stanowić źródła zadowolenia.

Czy możesz podać przykład takiego dzieła?

Dziwnym zbiegiem okoliczności, niedawno skontaktował się ze mną Joshua Prager, wybitny pisarz i dziennikarz, który dał mi możliwość wcielenia w życie tego zamysłu. Początkowo chciał, żebym zaprojektował książkę z inspirującymi aforyzmami na każde urodziny przez sto lat. Przekonałem go, by przekształcić tę książkę w coś, co tylko wygląda jak książka, ale w rzeczywistości jest po części rzeźbą, zbiorem poezji, antologią i dziełem sztuki. Głęboko wierzę, że książka to coś więcej niż tylko nośnik treści.

Księga cytatów, którą stworzyłem łączy narrację, formę i barwę. Jej strony stopniowo ciemnieją zarówno w poziomie jak i pionie. Z każdą kolejną stroną barwy ewoluują od jasnych pasteli po głębokie odcienie niebieskiego i zielonego. Jeszcze nie wybrałem papieru, z jakiego zostanie wykonana. Wiem tylko, że powinien być matowy i dość jasny, żeby wzmocnić subtelne różnice kolorystyczne.

Czy schyłek istnienia tradycyjnych książek uznajesz za pozytywny efekt ery cyfrowej?

Nie wiemy, jakie będą konsekwencje zachodzących obecnie zmian. Urządzenia elektroniczne przedefiniowały nasze relacje z książkami, ale również z przyjaciółmi, kolegami i rodziną. Być może jeszcze długo przyjdzie nam czekać zanim dowiemy się jakie konsekwencje na naszą kulturę ma świat cyfrowy. Wszyscy wiemy, że cyfryzacja wywiera wpływ – zarówno pozytywny, jak i negatywny!

Glaser's notebookTytuł - Post / Past
Projektant - Milton Glaser
Data publikacji - 2014
Klient - Hermitage Museum

Czy projektowanie cyfrowe wpłynęło na twoją pracę?

Oczywiście. Jednym z moich ulubionych plakatów jest obraz cyfrowy stworzony niedawno dla Państwowego Muzeum Ermitażu w Sankt Petersburgu. Udało mi się nałożyć na powierzchnię papieru około dziesięciu różnych warstw wizualnych, choć wcale nie stosowałem określonej kolejności. Wręcz przeciwnie, pracując na komputerze mogłem zrobić coś zabawnego i dziwacznego. Najpierw połączyłem dwa obrazy. Potem wprowadziłem wzór na szczycie którego nałożyłem siatkę. Następnie zmieniłem tę siatkę i nałożyłem inny wzór. Zmniejszyłem intensywność pewnych barw, a zwiększyłem innych. I tak dalej. 

Chciałem, żeby papier zyskał inny wymiar i przestał być postrzegany wyłącznie jako płaska powierzchnia. Dążyłem do przesunięcia granic papieru. Mógłbym tak pracować w nieskończoność. Tu dochodzimy do sedna sprawy: skąd wiadomo, że cel został osiągniety? Kiedy należy przestać?

Kiedy skończyłeś?

Granice papieru wyznacza artysta. Dalej pozostają już tylko potrzeby twórcy i odbiorców. Prawdę mówiąc, mógłbym skończyć o wiele wcześniej - albo nałożyć kolejne dziesięć warstw.

Czy uważasz, że możliwe jest wyjście poza ograniczenia druku 2D?

Spójrzmy prawdzie w oczy: różnica między dziełem cyfrowym a analogowym staje się coraz bardziej rozmyta. Coraz trudniej rozróżnić takie dzieła. Przykładem mogą być moje własne prace. Tworzę ilustracje, plakaty, książki, projektuję opakowania, systemy oznakowania, loga, znaki drukarskie, czasopisma, a nawet całe produkty - jednak wciąż nie mogę odróżnić form dwuwymiarowych od projektu trójwymiarowego. Dla mnie są tylko przejawem tej samej iluzji. Nie wierzę, że istnieje prawda absolutna. To, co nazywamy rzeczywistością jest tylko reprezentacją konstruktu stworzonego przez mózg.

Zgodzisz się, że obrazy drukowane na papierze wyglądają bardziej „prawdziwie” niż obrazy oglądane na ekranie?

Autentyczność - rzeczywistość - kojarzy się ze zmysłem dotyku. Jeśli czegoś można dotknąć, to znaczy, że jest prawdziwe. Dlatego treść wydrukowana na chropowatym papierze, który ma wyraźną teksturę, wydaje się bardziej „prawdziwa” niż to, co zostało wydrukowane na błyszczącym i gładkim papierze lub wyświetlone na monitorze.

Kwestia autentyczności jest bardzo złożona. Pięknie wydrukowana, podpisana i autoryzowana reprodukcja mojego plakatu z Dylanem jest mniej „autentyczna” niż plakat z albumu Boba Dylana z 1967 roku. Szczerze mówiąc, nowy plakat wygląda dużo lepiej i jest dużo jaśniejszy niż oryginalny, wydrukowany na tanim papierze. Jednak ma mniejszą wartość, ponieważ nie jest „prawdziwy”.

Dla mnie pojęcia namacalności i autentyczności mają więcej wspólnego z ręką niż z papierem.

Co masz na myśli?

Sądzę, że podstawowym problemem w erze cyfrowej jest powiązanie pracy wykonywanej ręcznie z procesem projektowania. Projektanci coraz rzadziej rysują, co jest wielką stratą. Już nie konceptualizują alternatywnych kształtów, ponieważ gotowe obrazy znajdują w Internecie. Z mojego punktu widzenia już tylko „znajdują” rozwiązania projektowe zamiast tworzyć je samodzielnie.

Jednak Picasso mawiał: „Nie szukam. Znajduję”.

Picasso rysował przez cały czas! W rysunku nie chodzi o tworzenie przedstawień, ale o rozwijanie w sobie uważności. Kiedy coś rysujesz stajesz się uważny. W ten sposób można zacząć odkrywać sens świata. Rysunek daje zrozumienie. A ponieważ ręka jest przekształceniem mózgu - nie tylko jego przedłużeniem - rysunek odręczny jest reprezentacją tworzoną przez mózg.

Wielkie wrażenie robi na mnie szorstka powierzchnia papieru przyjmująca ślad narzędzia do pisania. Dla projektanta, jest to fundament jego pracy.